Można krócej?

Można krócej?

Maj 26, 2011

Długość się liczy.

Hippopotomonstrosesquippedaliophobia –  lęk przed długimi wyrazami. Mam to. Nauczyłem się mieć. Wcześniej szpanowałem takimi długimi wyrazami przed kobietami. W końcu któraś mi powiedziała, że wcale one nie są takie długie i żebym odpuścił pajacowanie. Odpuściłem zawstydzony. Teraz uczę sie pisać krótko (nie mam wyjścia).

Długość a sens.

Często czytam „w dniu wczorajszym” zamiast „wczoraj”. „Geneza i pochodzenie” zamiast jeden z nich. „Kontynują dalej” zamiast „kontynują” itd. To sie odpowiednio nazywa, ale jak już wcześniej wspomniałem znielubiłem długie i trudne wyrazy.

Po co tak komplikowac? Ja rozumiem Rozumiem, że czasem dużo tekstu na stronie wygląda lepiej, że czasem trzeba się zmusić do pisania (a nie idzie). Też się tego uczę.

Mężczyznę poznać po tym jak kończy.

Po jaka cholerę na końcu prawie każdego zdania dodawac „tak?”. To moda z Warszawy czy z Krakowa? Maja tak często ci, którzy dokonują wykładów i prezentacji. Zostało im to prawdopodobnie z podstawówki, gdzie „pani” wyszukując w tępym wzroku dzieci jakiegokolwiek zrozumienia prowokowała reakcję „takiem”. Teraz prezenterzy i dziennikarze maja to samo. Pewnie psychologia ma na to jakis długi wyraz. Co za fascynujące zjawisko! Nie muszę się tego oduczać, bo tego nie mam. Jak do mnie mówili to rozumiałem.

A może właśnie my, którzy nie kończymy zdania pytanie „tak?” mamy gdzieś czy nas zrozumiano? Może to świadczy o egoizmie i olewaniu odbiorcy? Może powinienem sie tego nauczyć, bo przecież to takie słodkie jak facet po stosunku pyta: … nie ważne co pyta. Nie bedę sie pytał. Ani przed ani po.

Aż sie zdenerwowałem….

Aha. Męczę tę książkę Kolasińskiego „Samiec, macho, pantoflarz”. Obiecałem skończyć, ale się przeliczyłem. Dlatego „zrecenzuję tylko kilka rozdziałów”. Ciężkie….

Następna część opowiadania w wekkend tu

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Kolejny wpis: