Jak już jestem przy tematach edukacyjnych to troche temat pociągnę, może mi ktoś wyjaśni co nieco.
Kiedyś to wiedza była elitarna. Bez pieniędzy i talentu nie dało rady studiować. Owszem, glejt jakowyś sie dostawało, aleć magistra to raczej po języków znajomości, ogładzie i przenikliwym umyśle poznać można było.
Dzis dupa.
Weźmy kilka przykładów. Ile ruchów trzeba zrobić, żeby przestać płacić za korepetycje z Matmy, Bioli i Chemii, a jednocześnie zrozumieć i nauczyć się?
Przypadkiem, niechcący zajeło mi to trzy ruchy, korepetycji nie potrzebowałem, ale w wykłady wciągnąłem się natychmiast.
Było tak;
Ruch pierwszy. Jakiś link do jakiejs strony gdzie przypadkiem ktos pokazał listę stu najbardziej kreatywnych osób w biznesie roku 2011. Takie listy lubię, bo zawsze po przeczytaniu można wykombinować kto je układał. Zanim się zorientowałem uwagę przykuł mi Salman Khan.
Ruch drugi. Przeczytałem krótką notkę o nim i jego pomyśle i włączyłem filmik z TED-a.
Ruch trzeci. Włączyłem sobie Khan Academy. Noce nieprzespane. Ogladam ile mogę.
Ilość genialnych metod tłumaczenia zawiłych problemów wzrasta. Ponoć jak Maxwell opisał równaniami pole elektromagnetyczne to na palcach jednej ręki można było policzyć tych, co to wtedy rozumieli. Pomimo tego, że studenci polibudy, wydziału elektroniki twierdzą, że ten stan się nie zmienił, wydaje sie, że mamy wszystko w zasięgu reki.
Wszystko dostępne za darmo. Dyplomy wszelakie można zrobić online. Uniwersytety w wielu krajach za darmochę. Dotacje z państwoje kasy, stypendia socjalne i inne płyną.
Poziom nurkuje. Dlaczego?
Czy chodzi o to, że tak jak z porno; gdy jest powszechnie dostępne libido spada?
Czy poziom spada czy tylko urzędnicy biadolą, żeby wydębić więcej kasy?
A może procen osób zainteresowanych wiedzą jest stały, a tylko MEN-y zmuszaja niezainteresowaną resztę do nauki, czego efektem jest “Matura to Bzdura”?

