≡ Menu

Guma arabska

Ile tego zjadłem w życiu? Dużo. Począwszy od podstawówki, gdzie wraz z kolegami jedliśmy klej zwany gumą arabską, sprawdzając czy się skleimy w środku. Lizanie znaczków przed przyklejeniem wiązało się ze spożywaniem owej żywicy. Przemysł od dawna dodaje ją do pożywienia. Dziś większość słodyczy posiada w składzie gumę arabską.

 

Pamiętam jak zrozumiałem, że muszę się trzymać z daleka od akacji. We wczesnej młodości uwielbiałem się wspinać na drzewa. Akacja jest krucha. Spadłem i przestałem oddychać na chwilkę. Od tamtej pory nie wspiąłem się na żadną. Została dla mnie drzewem poznania dobra i zła.

I choć użyto jej do budowy Arki Przymierza, jest w symbolice masońskiej i w herbie Australii, a pszczoły robią dzięki jej kwiatom wspaniały miód ona zawsze będzie mi się kojarzyć z czymś niedostępnym.

Guma arabska , która jest żywicą akacji przez wiele lat pozwalała docierać listom do adresatów. Była spoiwem i symboliczną opłatą konieczną, żebyśmy mogli dać kawałek siebie drugiemu. Była piękną, lśniącą powłoką na spodzie znaczków, na której zostawiałem swoją ślinę. List papierowy niósł kawałek mnie. A te, które wracały czasem pachniały poziomkami.

Wspomnienia w świątecznym korku.