≡ Menu

Ja, Madianita

Madianici to był taki naród, a może lepszym słowem jest plemię, który miał na pieńku z żydami. Biblia wspomina ich często i zawsze negatywnie. Podobnie Koran. Dużo czarnego pijaru.

Słowo Madianita można tłumaczyć jako swarliwy, kłótliwy. Poza tym byli blisko z Moabitami (o paradoksie, pradziadami Jezusa), którzy przez kult Baala nagrabili sobie u Boga. Samo zło.

Hejter to taki Madianita. Wie, że jest wykluczony. Wie, że jest pasożytem żywiącym się emocjami innych. Jedyne co może zrobić to walczyć o przetrwanie.

I tu, wydaje mi się, odkryłem moje korzenie blogerskie.

Czy to nie jest tak, że każdy z nas jest hejterem, krytykiem niepokrytym, Madianitą? Nadzorca i sędzia („osądzający” to kolejne tłumaczenie słowa „madianita”). Wsadzacz w szuflady i koleiny. Ściągacz do swojego poziomu. Opluwacz tych co piszą inaczej, inny telefon mają, inną wódkę piją. Nie siedzi on w środku?

Różnica pomiędzy tym plemieniem, które awanturuje się otwarcie, a mną jest taka, że ja spędzam dużo czasu na makijaż poglądów. Staram się być zabawny w wyrażaniu zdania, ambiwalentny i tak podawać mój żal, by na dwoje babka mogła sobie powróżyć. Hejter wali po oczach.

Może hejter dodatkowo jest bezpiecznie anonimowy, może obraża i nienawidzi, może jego celem jest lincz internetowy i pospolite ruszenie pośród kolegów i w białych szpiczastych kapturach powieszenie kogoś z czarnymi oczami. Może.

Ale wiem, że niewiele trzeba. Trochę władzy mi dajcie, pieniędzy i niezależności, a rzucę się Wam do gardeł. Bo głęboko pod skórą tancerza i kokieta siedzi we mnie Madianita.