≡ Menu

Sól, geniza i ebooki

Geniza to piękne miejsce. Tam żydzi grzebią zniszczone, święte teksty. Grób dla książek i zwojów.

Od dawna wydaje mi się, że elektroniczne książki wyprą tradycyjne, ale chyba ich nie zastąpią. To tak jak z Internetem, prądem czy samochodem. Raz wynalezione lądują w głowach ludzi i zniszczyć tego nie można, nawet jak się bardzo chce.

Podczas ostatniej rozmowy o ebookach usłyszałem, że odechciewa się ich czytać ze względu na brak fizycznego kontaktu. Ze względu na brak stałości, możliwości pisania na marginesie, które zostanie tam na wieki. Oczywiście można edytować, można robić kopie. A jednak…

Jest u Arabów po dziś dzień cos co się określa spożywaniem soli z gośćmi. Coś jak nasze powitanie chlebem i solą. Zamiast opowiadać jakieś przysięgi lojalności i uczciwości zjada się sól i wszystko staje się jasne.

Sól w większości religii pełni ważną rolę w obrządkach (oprócz oczywiście satanistycznych czy okultystycznych gdyż wedle wyznawców jego diabelskość nie lubi soli). Łączy to co duchowe z tym dotykalnym.

Książka papierowa czy skórzana ma to coś. Nie trzeba jej zasilać, by móc czytać. Ma swoją treść na wyciągnięcie ręki. Wygląda na to, że książki powstały po to, żeby coś zachować, zatrzymać na zawsze. Tak jak sól konserwuje uczucia do przybyszów, zachowuje je w sercu.

Bez względu na stosunek do wiary, geniza to piękne miejsce.