≡ Menu

Top 10 – komedie

Dziś moje top 10 komedii. Wybór niezwykle skażony osobistymi preferencjami. Najlepsze komedie, do których wracam.

1. Seksmisja. Film, na którym pierwszy raz w życiu zobaczyłem bobra w basenie. Juliusz Machulski jest świetnym rozśmieszaczem. Trudno było wybrać tylko jeden film z jego dorobku. Padło na Seksmisję, którą sprawdziłem na obcokrajowcach. Byli zachwyceni i zdziwieni, że Polacy potrafią zrobić coś śmiesznego.

2. Noc w operze. Bracia Marx są niczym Biblia. Tak jak wszystkie późniejsze książki są tylko komentarzami do Biblii (o zjawiskach magnetostrykcji w triakach też), tak wszyscy późniejsi komedianci są tylko kreatywnymi naśladowcami braci Marx. Polecam sięgnąć do korzeni. Lepiej wtedy się słucha A Night at the Opera Queenu.

3. Pół żartem pół serio. Też było trudno mi wybrać tylko jeden film Billego Wildera. Jednak ta dziesiątka nie obyłaby się bez dwóch cwaniaczków i Marilyn Monroe. Ogladam i nie potrafię się nadziwić jak doskonale skonstruowany jest scenariusz. Ciągnie mnie do tego filmu periodycznie. Magik z Suchej Beskidzkiej wiedział jak to się robi.

4. Żywot Briana. Kiedyś, podczas rozmowy z satanistą dowiedziałem się, że czarna msza jest zawsze parodią, zniekształceniem i zaprzeczeniem. Jeśli tak na to spojrzeć, to grupa Monthy Pythona jest największym odprawiaczem czarnych mszy w historii Świata. Przez te kilkadziesiąt lat wywrócili chyba wszystko do góry nogami. Humor wybitnie intelektualny, a czasem nie.

5. Jak rozpętałem drugą wojnę światową. Kwintesencja polskości czyli musi być śmiesznie. Wielka przygoda. Można zmontować jakieś teorie i metafory co do głównego bohatera, ale i bez tego jest przyjemnie. Łatwo się utożsamić z Frankiem Dolasem – z naszą jasną stroną.

6. Czterdziestolatek. Film, który zacząłem smakować po latach. Głównie oparty na rolach drugoplanowych. Perełki, choćby w postaci Walendziaka granego przez Jana Gałązkę. Płaczę ilekroć widzę.

7. Zmiennicy. Bareja zrobił kilka komediowych kawałków, a dwa seriale czyli Zmiennicy i Alternatywy 4 są u mnie na szczycie. Z jakiegoś powodu Alternatywy trochę mnie przytłaczały klimatem PRL. Śmieszne, owszem, ale Zmiennicy mają to coś. Urocza Ewa Błaszczyk, dynamiczny klimat zbudowany „samochodowo”, przygoda, wątek miłosny i wszystko spójnie spięte. Przyjemność

8. Rosencranz i Guildenstern nie żyją. Obejrzany ze względu na Garego Oldmana wciągnął bez reszty. Wytrzymał próbę czasu, mam ochotę wciąż go oglądać. Rzecz dzieje się „na tyłach” Hamleta. Tam właśnie Tom Stoppard zbudował satyrę i metafizykę. Jest wielowymiarowo, tajemniczo, teatralnie, pięknie i śmiesznie.

9. Pukając do nieba bram. Wszyscy kiedyś umrzemy. Zanim umrzemy powinniśmy zobaczyć ten film. Po seansie pozostaniemy bez wątpliwości co do reszty naszego życia. Widziałem kilkanaście razy. I obejrzę jeszcze.

10. Kontrolerzy. Język węgierski to melodia dla moich uszu, Węgierki to melodia dla oczu. Żeby się zmierzyć ze swoimi demonami i zmartwychwstać trzeba zostać kanarem. Jest niebezpiecznie, ale dużo śmiechu. Mówię Wam to ja – były kanar.

Pamiętajcie, że tylko te książki, kobiety i filmy są piękne, do których chcemy wracać.