≡ Menu

Zagubiona owca

Jest w Biblii taki fragment: któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?

Ciekawy to kawałek. Zwłaszcza, że u pasterzy ta historia ma czasami dramatyczne zakończenie i wypowiadający te słowa raczej o tym wiedział. Otóż owca, która ucieka, to owca, której się nie szuka. A jeśli szuka, to po to, by zarżnąć. Nie można pozwolić, żeby rewolucjonistka spowodowała ferment w stadzie i pokazała innym drogę do wolności. Taka owca nie ma szans na powrot do stada. Na zawsze będzie skażona wolnością.

Podobnie mam z myślami. Na mojej liście brainhacków jest taki jeden, nazwany przeze mnie owcą. Wszelkie niepotrzebne myśli podkopujące i dezintegrujące traktuję jak pasterz owcę, która zdołała uciec.

I już miałem napisać jaki to trick. Już miałem zacząć snuć bajanie czym dla mnie jest pustynia, czym jest cyfra dziewięć, czym jest dziewięćdziesiąt dziewięć owiec. Już miałem popłynąć na grzbietach domysłów, ale odpuściłem.

Jak kochanek znudzony podnieconą miną kochanki, przerywa w trakcie i wychodzi obejrzeć mecz.